W zaczytanej stodole pod stuletnim dębem spotkasz dzieci bajką otulone…
Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.
Wisława Szymborska.
***
Spotkanie autorskie jest jak ziarno, które sadzi się w glebie społeczności literackiej. To jedno z najbardziej satysfakcjonujących i kształtujących doświadczeń, jakie możemy przeżyć. Książki oferują nam nie tylko wiedzę i mądrość, ale także emocjonalne oddziaływanie, które wpływa na naszą osobowość, wartości i postawy życiowe. Serdecznie zapraszam w podróż śladami utworów literackich. E.
***
Akurat wtedy w Lubomierzu nie było wody i wszystkie kurki zostawiłyśmy odkręcone. Wieczorem po powrocie okazało się, że dość dużo książek wypłynęło Panu z półek i poszło z wodą w dół w kierunku wsi. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wiemy przecież, Panie Profesorze, że czytelnictwo we wsi katastrofalnie zamiera. Ten mały potop stworzył nadzieję, że ktoś tę czy ową książkę wyłowi, osuszy, a może nawet przeczyta.
Zabawy literackie, Wisława Szymborska
***
Ale dlatego właśnie uwielbiam czytać książki, a od jakiegoś czasu również je piszę. I zawsze gorąco polecam, nazywając korzystanie z nich biblioterapią. Nie jest to specjalnie popularny sposób myślenia o czytaniu jako metodzie leczniczej, ale niesłusznie. Bowiem już w starożytności faraon Ramzes II (przełom XIII i XII w. p.n.e.) nazywał swoją komnatę biblioteczną ,,domem uzdrowienia dla duszy” i taki napis kazał umieścić nad wejściem. W II w. n.e. Galen, rzymski filozof i lekarz cesarza Marka Aureliusza, założył medyczną bibliotekę dla pacjentów, wierząc, że czytanie pomoże im zdrowieć. Jest też przykład ze średniowiecza, w Kairze, w muzułmańskim kompleksie Al-Mansur Qalawun (zbudowanym w roku 1285) pacjentom tamtejszego szpitala zalecano czytanie Koranu dla przyspieszenia rekonwalescencji. A obecnie zdrożeni podróżni w tysiącach moteli i hoteli amerykańskich znajdują w nocnych szafkach egzemplarze Pisma Świętego. Ponieważ nie ma przy nich karteczki z instrukcją, najpewniej chodzi o biblioterapię łagodzącą trudy i stresy podróży za pomocą ,,świętych słów”. Jeżeli działa i nie szkodzi, każdy pomysł jest dobry.
Przytoczony fr. poch. z książki Ewy Woydyłło: Wszystkiego najlepszego! Jak dbać o własne szczęście.


Galeria – zbiory prywatne.
***
Zaglądnęli do nas:
Pani Dorota Gellner
Dama Orderu Uśmiechu. Poetka, prozaik, autorka ponad stu książek, słuchowisk, bajek muzycznych i sztuki dla Teatru Lalek GULIWER. Debiutowała w Świerszczyku, współpracowała z Misiem, Płomyczkiem, Ciuchcią, Pentliczkiem, radiem i telewizją. Jest laureatką Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego. Otrzymała statuetkę Bursztynowe Nutki. Odznaczona Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis oraz Medalem Serce Dziecku. Jej książki znajdują się na Liście Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej, Międzynarodowej Liście Białych Kruków, Złotej Liście Cała Polska czyta dzieciom oraz liście lektur szkolnych (Wścibscy). Na zaproszenie Instytutu Książki napisała w 2024 roku książeczkę Tyci, tyci, którą w ramach kampanii Mała książka – wielki człowiek otrzymuje w wyprawce czytelniczej każde nowo narodzone dziecko w Polsce.

Wścibscy wszędzie nos wtykają!
Podsłuchiwać uwielbiają! Aż na uszach mają dreszcze!
Wciąż chcą coś usłyszeć jeszcze!
Wścibscy wszystkich podglądają! Z każdej strony oczy mają!
Wyskakują spod poduszek, ze słoików, z rondli, z puszek!
Są koło nas! Zawsze blisko!
Wścibscy pragną wiedzieć wszystko!
***
Pan Zbigniew Myga
Poświatowska we wspomnieniach i inspiracjach to swoistego rodzaju biografia opowiedziana przez brata poetki – Zbigniewa Mygę oraz spokrewnioną z nimi dziennikarkę, Kalinę Słomską. Całe życie wierna sobie, swemu ideałowi miłości, nigdy nie szła na kompromis. Była ciekawa życia, ale miała świadomość, że musi się spieszyć. Każdy dzień był dla niej najważniejszy. Te trzy zdania najlepiej podsumowują fascynujące życie Haliny Poświatowskiej. Uzupełnieniem wspaniałej opowieści jest bogaty wybór zdjęć, pochodzących z rodzinnych, prywatnych zbiorów, z których część do tej pory nie była publikowana. To subiektywny wybór poezji oraz refleksje i wspomnienia wielu artystów (Anny Marii Jopek, Hanny Banaszak czy Stanisława Sojki). Książka kreśli obraz Poświatowskiej od nieznanej nam strony. Dostrzegamy kobietę z bogatym życiem uczuciowym, rodzinnym oraz z problemami. Haśka uważała, że kobieta dbająca o urodę musi płakać i śmiać się bezzmarszczkowo – wspomina Zbigniew Myga. Codzienną rutyną Haliny było więc naklejanie na czoło plastra szkockiej taśmy samoprzylepnej, który miał redukować zmarszczki. W kraju, w którym krem Nivea był jedynym kosmetykiem, dbanie o urodę było nie lada wyzwaniem. Poświatowska zmuszona była do robienia zabiegów z pokrzywy i maseczek z żółtek (fr. tekstu).
Szczęście
mam szczęście!
krzyczą dzieci
chwytając piłkę
z nurtów wody
a ono – na niebie świeci
roześmaine złotem – młode
wyciągnij rękę – zamknij
płonący krążek w pięści
i głośno – głośno krzyknij
– mam szczęście –
Halina Poświatowska
wiersze z lat 1956 – 1958

***
Panie Anna Seniuk i Edyta Jungowska!
(…) Astrid jest wesołą, młodą dziewczyną, która chętnie wspina się na drzewa i nic nie robi sobie z panujących w jej rodzinnej miejscowości konwenansów. Wygrywa konkurs na najlepsze opowiadanie szkolne, które w nagrodę zostaje opublikowane w prasie lokalnej. Astrid Lindgren to jedna z najpopularniejszych autorek powieści dla dzieci na świecie. Jej książki sprzedano w liczbie przekraczającej 165 mln egzemplarzy i przetłumaczono na ponad sto języków.
Lindgren nie zajmowała się wyłącznie pisaniem, walczyła również o prawa najmłodszych. Dawała głos tym, którzy głosu nie mieli. Jak ewangeliczna przypowieść brzmi dziś fragment przemówienia, wygłoszonego we Frankfurcie po przyznaniu jej pokojowej nagrody niemieckich księgarzy. Mówiła o matce, która chciała ukarać syna i wysłała go do lasu po rózgi. Chłopczyk poszedł i długo go nie było. W końcu wrócił zapłakany i tak powiedział: Nie znalazłem rózgi, lecz masz za to kamień, którym możesz we mnie rzucić. Wtedy i matka zaczęła płakać, ponieważ zobaczyła wszystko oczami dziecka. Dziecko musiało myśleć, że jeśli matka chce mu uczynić zło, to równie dobrze może to zrobić za pomocą kamienia.
Wkrótce po tym przemówieniu, w 1979 r. parlament szwedzki ustawowo zabronił stosowania klapsów wobec małoletnich.
***
Anna Seniuk – Nietypowa baba jestem, w rozmowie z córką, Magdaleną Małecką – Wippich
Z miłości porzuciła rolę, która trafia się aktorce raz na sto lat. O mały włos – aż trzykrotnie – nie straciła życia. Zwymyślała komisję egzaminacyjną krakowskiej szkoły teatralnej, uwiodła swą grą rosyjskiego dramaturga i jako pierwsza polska aktorka pokazała na dużym ekranie biust. A wszystko to – jak sama mówi – zaczęło się w dniu, w którym biegnąc przez krakowski rynek, „przeskoczyła Sukiennice”. Odżegnuje się od wizerunku ciepłej mamuśki, który przez lata wykreowały media. Marzenia zaczęła spełniać dopiero po sześćdziesiątce. Dziś nie boi się opowiedzieć o swoich życiowych zmaganiach. Znana z powściągliwości, po raz pierwszy szczerze mówi o swoim prywatnym życiu, walce z chorobą, teatrze, pasjach, miłości i drodze do kariery (fr.)
Sięgnijcie po opowieść pełną ciepła, inteligencji i humoru. Nietypowa baba jestem to deklaracja piękna, odwagi i autentyczności.
- 24 maja 2025 r. : spotkanie z Panią Edytą Jungowską – Podróż do Szwecji tropami książek Astrid Lindgren
- 26 sierpnia 2021 r. Spotkanie autorskie z Panią Anną Seniuk – Nietypowa baba jestemW filmowej adaptacji powieści Redlińskiego, Pani Anna wcieliła się w postać wcześniej opisanej, Handzi Bartoszewicz
- 20 lipca 2021 r. Ojezu, co zemno! Praca moja, jako pasja w literaturze, czyli o laktacji kapka :). PS. Wyszperane w ,,Konopielce” E. Redlińskiego Przygotowując się do spotkania z Panią Anną Seniuk, postanowiłam raz jeszcze wziąć pod lupę ww. lekturę. Obejmijcie proszę spojrzeniem obydwa cytaty: – ,,Handzia przysiada, skopek …
***
Czuję miętę do Pinokia!

Carlo Lorenzini przyszedł na świat 24 listopada 1826 r. we Florencji, w ubogiej, wielodzietnej rodzinie. Nazwisko Collodi przyjął do swojego pseudonimu w 1856 r. Collodi to nazwa miasteczka, z którego pochodziła jego mama, Angela Orzali, i w którym spędził większość dzieciństwa. Ze względu na trudną sytuację materialną, wcześnie podjął pracę zarobkową. Choć pierwsze kroki stawiał w księgarni, szybko zyskał uznanie wydawców lokalnych gazet. Zaczątkowe próby pisarskie młodego człowieka oscylowały wokół literatury adresowanej do osób dorosłych. Na tworzenie dla nieletnich zdecydował się w dojrzałym wieku.
Historia o Pinokiu po raz pierwszy została opublikowana w 1881 r., na łamach włoskiego czasopisma dla dzieci: Giornale per i Bambini. Początkowo była to seria krótkich odcinków, pt. Storia di un burattino (,,Historia marionetki”). Dopiero w 1883 r. opowieść została wydana jako całość pod tytułem: Le avventure di Pinocchio (,,Przygody Pinokia”).
Pajaca wystrugał z magicznego kawałka drewna ubogi, stary i samotny stolarz, Gepetto. Wyrzeźbiony chłopiec ożywa. Mówi, rusza się, odczuwa głód, nie obce mu ludzkie słabości. Jest ,,synem” krnąbrnym, leniwym i nieposłusznym. Za sprawą wielu niegodziwców, schodzi na złą drogę. Cechą charakterystyczną Pinokia jest nos, który wydłuża się z każdym kolejnym kłamstwem. Po wielu dramatycznych przygodach powraca do ,,ojca” i staje się… prawdziwym człowiekiem.
Nie sposób przejść obojętnie obok lektury. Determinacja starego człowieka w walce o dobro pajacyka jest godna podziwu. Wzruszający przekaz o odwadze, pokorze i sile miłości rodzicielskiej sprawił, iż powiastka ta stała się żywą częścią mojej świadomości. Niech historia Pinokia, pełna symboli wykraczających poza dosłowność, skłoni też Was do refleksji. Choć dla współczesnych miłośników książek język może momentami wydawać się nieco archaiczny, z pewnością dodaje dziełu uroku i sprawia, że czytelnik przenosi się w czasie, do świata pełnego magii. Co jest ważne? ,,Ważne jest to, co nosimy w sercu”. Tak, to uniwersalna opowieść o dorastaniu, odpowiedzialności i sile marzeń.
Collodi zmarł 26 października 1890 r., tamże. Został pochowany na cmentarzu przy bazylice San Miniato al Monte. Spoczął na wzgórzu, z którego widać miasto i toskańską wieś. Nie podejrzewał, że historia o drewnianym chłopcu, który nieustannie wpada w tarapaty, stanie się jednym z najbardziej znanych utworów literatury dziecięcej na świecie. Początkowo planował zakończyć opowieść tragedią, co było dość typowe dla jego stylu, bowiem często obnażał mroczną stronę ludzkiej natury. Jednak pod wpływem opinii publicznej, oczekującej bardziej optymistycznego zakończenia, zdecydował się na zmianę.
Urodził się pod innym nazwiskiem, był w seminarium, walczył o niepodległość swojego kraju i odszedł, nie wiedząc, że napisał dzieło, które przyniesie mu miedzynarodową sławę.

Książki widoczne na zdjęciu zostały przywiezione z różnych miejsc. Stanowią wyposażenie naszej domowej biblioteki.
Pajaca znaleźliśmy na głównym placu Bratysławy.

